Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2013

Szpilki, przepukliny i kilogramy żelastwa.

Sklepy z biżuterią i butami potrafią zaginać czasoprzestrzeń. Seriously. Idzie taka kura pasażem, niby wszystko w porządku, sytuacja opanowana bo nie ma przecen. I nagle WSIĄKA.



Jeśli kiedykolwiek drogi mężczyzno zgubisz kobietę na zakupach, odwiedź pierwszej kolejności owe przybytki rozpusty i wyuzdania, a potem dopiero dzwoń na policję. W ostateczności możesz próbować ją wywołać przez mikrofon, ale pamiętaj – czynisz to na własną odpowiedzialność. Może się bowiem okazać, że w stresie wydała wszystkie pieniądze. Bynajmniej nie swoje. (P.s. widzę głęboki sens w ustawianiu przepastnych kanap i miękkich foteli przed co bardziej popularnymi otchłaniami męskiej rozpaczy.)

Żadni kanadyjscy, amerykańscy czy japońscy naukowcy nie pokusili się o wytłumaczenie dziwnej zależności pomiędzy wysokością damskiego obcasa a potrzebą jego posiadania przez płeć piękną. Więc nie będę się wgłębiać i zaliczę to do praw fizyki i przyrody.

W końcu nie ważne ile przytyjesz, rozmiar buta się nie zmienia.

Szpilki…

Chcesz być noszona na rękach?

Przestań wpierdalać, zacznij jeść i pościć. Poważnie. Przyczyniasz się do ogólnej tendencji zanikania mięśni u facetów, które by były odpowiedzialne za podniesienie czegoś ponad 55kg. Gdzie bowiem sens w podnoszeniu konia z wozem?

Sarkazm nie jest moim hobby, ale drogą życia - w tej jednak notce jestem poważna.

Niejednokrotnie spotykam większą krzepę u kobiet niż młodych mężczyzn. W owej krzepie widzę potencjał do czego kobieta może dojść, a nie pierwszy sygnał do kompleksów, iż ukochany jest węższy w biodrach od Ciebie.

Krzepa nie oznacza tłustości, gdyż spotykam kobiety pozornie zbyt chude, by efektywnie miały bawić się żelastwem. Z nimi praca jest równie "ciężka", gdyż przekonać chudzinkę że może machać 16stką jest tak samo ciężko, jak przekonać kawał baby, że 8kg to dla niej porażka. Na szczęście natura obdarzyła mnie serdecznym uśmiechem i uporem pośledniejszej wersji konia, co często czyni ze mnie odpowiedniego rodzaju parchę.

Pozwolę sobie przy okazji na ukłon w stronę Cr…

Kobiety nie biegają za mężczyznami

tak jak pułapki nie biegają za myszami.

(dwa głębokie wdechy)

Cześć, nazywam się Angela i NIE BIEGAM.

Nie stosuję endomodo, nie noszę bransoletek nike'a, nie wiem jak wygląda adidas miCoach. Używam telefonu, od którego jestem bardziej smart i niestety nawet jakbym chciała, to ZOMBIE mi nie działają. Prawdę mówiąc może dwa razy w życiu biegłam do autobusu. Bieganie zawsze traktowałam trochę jak fizyczne upokorzenie, preferując poruszanie się dostojnym ślizgiem gejszy, ewentualnie krabim podskokiem via Zoidberg. Rozumiem ideę "do biegania trzeba się przekonać biegając", jednak jej atrakcyjność plasuję w okolicach kotletów sojowych. Jeśli podzielasz - ta notka jest dla Ciebie.

Przeczytałam kilka mądrych artykułów na temat "biegając bez diety NIE SCHUDNIESZ". Pogadałam ze znajomymi, którzy karierę biegania zakończyli na różnych kontuzjach kostek i kolan. Wysłuchałam zalet, doceniam element "oczyszczenia głowy z myśli", dostrzegam ironię przekonania vel "…

Pomiędzy pumą a krową.

Czy gdyby tak wyglądała Twoja pierwsza lalka Barbie, to lubiłabyś swoje ciało bardziej?



Zeszły weekend spędziłam na warszawskiej siłowni, machając kettlem oczywiście. Jechałam tam trochę jak taka kura ze wsi i przez pusty mój łeb czasem przepłynęła myśl niewesoła, związana z sezonowymi kompleksami na temat własny i wylaszczonych instruktorek personalnych. W końcu w Warszawie na pewno mają światło i czyste lustra i nie da się ukryć gdy coś się odciska.

Okazało się jednak, że babeczki bynajmniej nie z ostatniej kolekcji Reeboka wysżły, więc zdołałam się nawet odzywać jak człowiek, a nie jak przyciśnięty do ściany szczur. Za to mężczyźni! No bez kitu. Śliczni po prostu. Pachnący. Z miękką skórą i twardymi pośladkami. W takich obcisłych galotach, że trening za ich plecami nabierał nowego, wiekopomnego znaczenia.

Trzeba zrozumieć, iż często trenuję z facetami. Ale w Zielonej Górze. A w Zielonej Górze, pardon my french, w dobrym tonie jest się być ożyganym. W portkach jak najszerszych, coby ws…

Nie sądź o kobiecie po kilogramach

a nie będziesz sądzony po centymetrach. Amen.

Z najnowszych obserwacji poczynionych zatrwożonym okiem wynika, że Dieta-bieda jest przyczyną coraz większych cycków u młodych chłopaków. A czym jest Dieta-bieda? No właśnie. Ciągle jesteś na Diecie-biedzie, chyba że akurat stosujesz Paleo.

Wszystkich tych, którzy czują odrazę do świadomego postu, z góry przepraszam za tą notkę. Ja rozumiem miłość do jedzenia, jednak wzdragam się przed stawianiem religijnego monumentu instytucji wpierdalania, by "metabolizm nie zwolnił". Widziałaś Ty w ogóle metabolizm, że tak w niego wierzysz..? (O, sarkazm!)

Naprawdę myślisz że spowolniony metabolizm jest przyczyną Twojego spasionego tyłka?



WIEM jak ciężko próbować płynąć pod prąd i z jakim ostracyzmem często możesz się spotkać. Szybciej Cię ściągną w dół do siebie, niż pomogą wspiąć się w górę. Ale pamiętaj - masz jedno życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje. Jeżeli wychodzisz z założenia, że "nie odmawianie sobie" to droga do szczęścia,…

O diecie, która dietą nie jest.

Właściwie to od zawsze istniałam jako pulchne jagnię o dużych ufnych oczach. Potem, z powodu dwóch przepuklin na kręgosłupie uniemożliwiających mi często chodzenie, kazano mi machać żelastwem. And the magic happened.

(tu był bardzo długi wstęp, który postanowiłam wykasować, gdyż historia poszukiwania diety bez diety, choć obfitowała w zabawne eventy, była długa i bez sensu)

Dieta bez diety nie jest sama w sobie idealna.
Ale jest idealna dla mnie.

Znalazłam system żywienia, który pozwala Ci jeść jak normalny człowiek, jest prosty, nie zajmuje czasu i energii, a przede wszystkim daje powolne lecz trudnoodwracalne efekty. I nie mówię tu o piciu 12 piw dziennie.

By jednak zrozumieć, czemu nie jest to moda i przekręt, trzeba zapomnieć o kilku wpajanych nam przez media mitach - a to może być trudne, bo kłamstwo często powtarzane - nie staje się prawdą, ale jest ciężkie do obalenia.

MITY:
1. Jedzenie kilku małych posiłków dziennie jest zdrowsze, niż jednego dużego.
2. Jeżeli cały dzień nie jesz, to…

Jestem w ciąży. Szkoda że z obiadem.

Rozpisywałam się nie raz na temat węża, który zamienia mój mózg w papkę, za każdym razem gdy widzę bardzo puste kalorie. Przez węża tak w ogóle, nie wierzę, że mogłabym utrzymać coś choćby podobnego do diety. Sama taka myśl, a co dopiero decyzja, jest alergiczna. A jak węża coś swędzi - to idzie atakować słodycze.

Stąd wszelkie zarzuty dotyczące mojej puchowatości rozważam na poziomie zainteresowanej sowy ("hu hu - hu") i odżegnuję się od chęci figury per kawałek rzemienia. Lubię swoją warstwę ochronną.

Jest tylko jedno ALE.

Ludzie przywiązują większą wagę do tego co widzą, niż do tego co się mówi. Ciężko więc reklamować hasło "trenuj z kettlebell a schudniesz", upychając fałdkę w spodnie. Podobnież wiarygodna jest chuda kozica, której kopytka się nie stykają w żadnym miejscu prócz kolan.

Straszne w zawodzie instruktora jest to, że po prostu MUSISZ dobrze wyglądać. Możesz nie mieć rozległej wiedzy motorycznej, możesz mylić dwugłowy z czworogłowym i na poczekaniu wymyś…