Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2012

Trening w kcal - efektownie acz bez efektów.

Czasem problem nie leży w Tobie, w Twojej motywacji czy poświęceniu.



Czasem problem leży w treningu.

Pod tym względem Twój facet może być przypadkiem mądrzejszy.

Tak bardzo zalecany trening aerobowy, czyli utrzymywany na poziomie tętna 60% do 75% maksymalnego, owszem pali tłuszcz. Prócz tego jednak że jest CHOLERNIE nudny, to trwa bardzo długo. Powiedzmy jednak, że masz te 1,5h i przykładasz się do treningu. O ile nie jesteś bez-mięśniowa z brzuchem dotykającym kręgosłupa, to taki przedział tętna sprawi że spalisz oszałamiającą liczbę kalorii, a dokładnie coś pomiędzy 300 a 400.

A teraz weź Snickersa, czy cokolwiek ciągnącego się lubisz, i sprawdź ile to kalorii. Nie dostań zawału przy pierniczkach czy ptasim mleczku.

Tu wkracza Twój mężczyzna (tzn. pod warunkiem że trenuje coś poza beerlifting’iem).
Nawet jeżeli (jak 85% mężczyzn) ma w zwyczaju opierdalanie się na siłowni z shake’em proteinowym w ręce, to prawdopodobnie spali tyle samo kalorii na gadaniu o dupach.

Jeżeli jednak trenuje – c…

Najsłabsza sarna w stadzie, czyli rzecz o podrywaniu.

Oglądając programy dla kobiet czy czytając taką że prasę, można by pomyśleć, że szczęśliwsza będziesz KIEDY SCHUDNIESZ.

Ile razy natknęłaś się na wypowiedź: „teraz kiedy schudła xxx kilo, wygląda fantastycznie!” i pozazdrościłaś kobiecie z obrazka? Pomyślałaś „no tak, w tej obcisłej sukience to pewnie wybija zęby facetom ich własnymi.. fletami..”

Ile razy natknęłaś się na porno swojego chłopaka i zdenerwowałaś faktem, że sama tak nie wyglądasz? (a on jest baran i w ogóle be) Małe Azjatki, nastoletnie dziubki, giętkie mulatki, czy sztuczne cycate blondyny… Raczej żadna nie nosiła rozmiaru powyżej 34. Bynajmniej wiara w to, że faceci oglądają to jak ty tyłek Chippendales’a (czyli A B S O L U T N I E bez emocjonalnego zaangażowania, hehe), nie buduje Twojego poczucia własnej wartości.

Jeżeli chodzi o te panny o IQ chomiczka, które na parkiecie są rozbierane jak nie wzrokiem to łapskami, a wyglądające jakby solidaryzowały się całkiem serio z dziećmi z Etiopii, to wierz mi. Nie są szczęśliwe …

You’ve got balls?

Trening Kettlebell, choć wymagający, opłaca się potrójnie.
Po pierwsze – palisz tłuszcz szybciej niż potrafisz wypić piwo. Nawet, jeżeli umiesz pić bardzo szybko.
Po drugie – rzeźbisz mięśnie, co w połączeniu z tym pierwszym – daje efekty określane jako „łała-łiła”.
Po trzecie – „robisz” siłę. A siła, jak już Ci wiadomo, jest sexy.

Owszem, jeżeli lubisz swoje kluchowate ciało, wcale nie musisz sięgać po kettle. Możesz próbować zmienić wylewające się zza paska ciasto w brzoskwinkę swoją DIETĄ. Good luck with that.

Jeżeli jednak pot spływający po tyłku Ci nie straszny, a swój bojler chcesz zamienić na kaloryfer, poszukaj sobie instruktora HKC Kettlebell.
Ale nie takiego z wiedzą z Internetu.

Internet nie jest zły. Jest po prostu NIEDOPOWIEDZIANY. A to niedopowiedzenie może kosztować Cię przepuklinę, dysk co sam wypadł, rozwalone stawy kolanowe lub skręcony nadgarstek. A to dopiero rozgrzewka. W końcu instruktor z Internetu zawsze Ci może powiedzieć, że „widocznie u Pani się to nie sprawdziło”…

Cookie monster.

Jesteś kobietą, jest wstrętna pogoda, praca/nauka Cię wymęcza, ludzie dookoła irytują. I jeszcze jakaś głupia dieta, i że niby ciastko to ZŁO. Zaczynasz naturalnym tokiem rozumowania dochodzić do wniosku, że skoro kalorii nie widać, to pewnie nie istnieją, a te dodatkowe kilogramy to taka Twoja TENDENCJA GENETYCZNA. Lub grube kości. Sorry, jesteś jamochłonem.

Jeżeli masz wystarczającą siłę woli by po schudnięciu na diecie 1000kcal (lub podobnej) nie zjeść konia z kopytami, zagryzając małym słoniem, to gratuluję. Mój słaby charakter ugina się pod presją ślinianek na myśl o bezach / orzeszkach / frytkach. Od jamochłona różni mnie jednak to, że nie użalam się nad sobą, i za każdym razem gdy „zgrzeszę”, moja determinacja treningowa wzrasta.

Dopóki obżeranie się jest przerwą od diety, a nie dieta przerwą od obżerania się – to wszystko jest ok.

Małe odstępstwo od pilnowania się, nawet jeżeli bogate w kalorie, traktuj jako motywację do ćwiczeń. Dołóż sobie serię – i zjedz wreszcie to ciastko …

Premiera, lub jak kto woli – Premierka.

Noworoczne postanowienia są jak jaskółka. Wiadomo – jedna wiosny nie czyni, ale i tak ją lubimy.
Masa kobiet zapisuje się na siłownię/aerobik/basen, by po miesiącu dojść do logicznego wniosku – że na czymś zaoszczędzić w końcu trzeba. Możemy sobie na ten temat podyskutować, lub lepiej – znaleźć sposób na ucięcie wymówek.

Wszystkich nastawionych na cuda w postaci maximum efektów w minimalnym czasie,
odsyłam TUTAJ.

Wszystkich myślących racjonalnie, zapraszam do czytania bloga i wykonywania ćwiczeń.

Twoja „trucizna” na weekend:
Czas: do 15 min.

Ćwiczenia:
1. Przeskoki (kolana wysoko)
2. Przysiady
3. Pompeczki
4. Wykroki
5. Japończyk

.


Twoja rozpiska:

Zielona: 2 serie po 15 powtórzeń każdego z ćwiczeń (10 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami) , bez obciążenia

Pomarańczowa: 3 serie po 20 powtórzeń każdego z ćwiczeń (10 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami), z obciążeniem 4kg

Czerwona: 3 serie – maksymalna ilość powtórzeń k…

Dbam o linię, a linia powinna być gruba i wyrazista.

Po co mi ten blog? Gwiazdą bynajmniej się nie czuję, nie mam syndromu Biebera, szmalu na tym nie natrzaskam.
Chcę Ci powiedzieć, że odzyskanie panowania nad własnym ciałem jest kwestią charakteru, a nie dostępu do cudów chirurgii plastycznej. (Oprócz cycków - cycków inaczej niż przez ciążę, powiększyć się nie da. Szkoda Twojego smarowania się kremami.) (Tak tak, ciężkie i głębokie westchnienia nic nie dadzą.)

Od kiedy trenuję Krav Magę, czyli od 2004 roku, względnie udaje mi się bez przeszkód utrzymywać jeden rozmiar ciuchów.
Kryzys dotknął moją skromną ze wszech miar osobę latem 2011 roku.
(Czyli świeży kryzys.)
Po 5 dniach ostrych treningów na świeżym powietrzu ku uciesze turystów (popularnie zwanym obozem treningowym), stłukłam sobie dupę spadając z wagi w łazience.
"No bez przesady!" warknęłam z niecenzuralnym przecinkiem i poszłam płakać do koleżanek. Koleżanki oczywiście zdementowały jakiekolwiek widma tragedii. Że nie widać, że przesadzam, że przecież dobrze wyglądam. No …

Trening siłowy - czy nie zrobię sobie krzywdy hantlami?

Cokolwiek myślisz, że wiesz na temat ćwiczeń z obciążeniem – zapomnij o tym na chwilę.
Jakakolwiek byłaby Twoja kondycja, wymiary czy wiek – doczytaj do końca i obejrzyj gadającą głowę.

Pierwsze prawo SIŁY mówi, że siła jest umiejętnością, którą można zdobyć/szlifować/pogłębiać. Ergo – jeżeli jesteś słabą kobietką, wiedz, że możesz być silną kobietką bez sterydów.

Drugie – posiadanie mięśni, to nie to samo co bycie silnym. Ergo – nie bój się, że „spuchniesz”. Jesteś gruba gdy masz za dużo tłuszczu – a nie siły.

Trzecie – praca nad SIŁĄ, to praca nad koordynacją całego ciała. Ergo, nie utożsamiaj tego z „pompowaniem” siebie w wyizolowanych strefach ciała (np. bicepsach).

Czwarte – dysponowanie faktyczną siłą przydaje się notorycznie, nie tylko przy odkręcaniu słoików.

I piąte – SIŁA jest SEXY.

Jeżeli na siłowni zaproponowano Ci pracę na samych maszynach – wiedz, że są inne sposoby spędzania wolnego czasu, które choć tak samo bezcelowe, są jednak przyjemniejsze. Prostowanie nóg siedząc walczy…

I'm on a seafood diet. I see food and I eat it.

Kolor włosów zobowiązuje - nie umiem zmusić bloga, by mi ładnie ramkę z youtuba wstawił. Tak więc klikajcie TU.

Z przyczyn technicznych – z filmikami szaleć będziemy w połowie lutego. Spożytkujemy więc czas na omówieniu strategii i systemu ćwiczeń i wstępie do Twoich intensywniejszych treningów. Dwa zdania słowem wstępu:

Nie, nie będziesz wyglądała jak mężczyzna – ćwicząc jak mężczyzna, tak jak facet kupujący tampony nie dostanie nagle okresu.

„Zakwasy” to tylko chrzest bojowy. Jeżeli ktoś Ci powiem, że jak nie masz zakwasów to znaczy że nie ćwiczyłaś porządnie – daj mu numer na infolinię z psychologiem.

A teraz system:
Jestem Zielona – nie mam kondycji / mam dużą nadwagę / jestem po drugiej z kolei 18stce.
Jestem Pomarańczowa – coś tam kumam / mam lekką nadwagę / lenistwo nie jest mi obce.
Jestem Czerwona – jestem aktywna / lubię sport / chcę dopracować swoje ciało.
Jestem Wariatką – jestem wariatką.
Jak zdążyłaś się domyśleć, poziom trudności jest podzielony na 3. Jeżeli jesteś wariatką, lub…

Skakanka is my friend.

A teraz powtórz – skakanka to mój przyjaciel. Taki co zauważy, że byłaś u fryzjera, skomplementuje buty pasujące do torebki i ogólnie jest po to, by słuchać.

Żeby robić trening, który nie jest stratą Twojego czasu, musisz wpierw dojść do pewnego poziomu kondycji. Nie ma sensu zawalać Cię świetnymi ćwiczeniami, które nie jesteś w stanie zrobić, lub po których będziesz czuć się jak ścierka kuchenna hotelowej restauracji. Trening ma nie tylko przynosić efekty – ale i być przyjemny. To już ustaliliśmy.

Trzy dni trzyminutowych podskoków miało Cię oszacować – jeżeli zignorowałaś test kompletnie – to może Cię zaszokuję, ale OD CZYTANIA SIĘ NIE CHUDNIE. Podobnie jest przy oglądaniu filmów, na których ktoś ćwiczy. Trzeba wziąć się do roboty, a nie wypatrywać drogi na skróty. Droga na skróty zawsze prowadzi do efektu jo-jo.

Zaopatrz się w skakankę – prawdziwą, lub wyimaginowaną. Nie, nie ma być z efekciarskim licznikiem skoków, nie musi być z rzemienia, grawerowane rączki są Ci na nic. W Carefour…

Dlaczego NIE warto być chudą?

Świat Anoreksji, pisanej przez duże A. Zdjęcia prywatne dziewczyn na restrykcyjnych dietach, zdjęcia modelek ze światowych wybiegów. Oto kilka z ważniejszych punktów - Uwaga! AUTENTYCZNE!

- Jeśli nie jesteś chuda, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna.
- Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową.
- Będziesz się głodziła i robiła wszystko co w Twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej.
- Nie będziesz jadła bez poczucia winy.
- Nie będziesz jadła niczego bez ukarania siebie za to.
- Będziesz liczyła każdą kalorię i ograniczała ich ilość.
- Najważniejsze jest to, co mówi waga.
- To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe.
- Nigdy nie jesteś „zbyt” chuda.
- Bycie chudą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.


Jeżeli po przeczytaniu powyższego, poczułaś się zdezorientowana - dobrze. Znaczy, że masz odpowiednie klepki na swoim miejscu. Nie jesteś pewna?
Dlaczego warto być chudą? Bo możesz bez problemu przejść np. pomiędzy ciasno ustawionymi krzesłami.
Przeczytaj to sobie na …