Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

Jak zniesiesz jajko, to gdacz.

Domeną Polaków jest, by chwalić się swoimi porażkami, przeżywać je publicznie, obnosić się, szukać wsparcia i zrozumienia. Sukcesy trwają krótko i nikt o nich nie pamięta, za to żałoby narodowe.. hoho! Wręcz w złym tonie jest chodzić napuszonym własnymi osiągnięciami i standardem by je w sposób chwytliwy pomniejszać. Teraz więc będę gdakać.

W roku 2013 byłam dwa razy na głównej Onetu, dostałam się do kategorii "Znani blogują", obroniłam tytuł magistra architektury, zrealizowałam projekt Iron Church i prawie mi się udało go dokończyć - a kto był, to wie ILE PRACY i pieniędzy mnie to kosztowało!, otworzyłam zajęcia Pole Dance i umiem wisieć głową w dół, przeżyłam Spartan Race Beast, poprowadziłam dwudniowe seminarium kettlebell w Gdańsku, nakręciłam kilka oscarowych odcinków, a średnia wyświetleń bloga PW to 1500 odsłon w tydzień.

Z treningowych sukcesów: zrobiłam TGU 24kg, Snatch Test w 4:02 (większym ciężarem niż moja kategoria wagowa!) wycisnęłam w Military Press 16kg na obie…

Jingle (kettle)bells, jingle (kettle)bells

Święta wymyślono po to, by nie musieć w zaspach brnąć do roboty, mieć wytłumaczenie na lenistwo i argument za obżarstwem. Genialne. Trzeba je będzie jednak w czasie przesunąć, bo zaspy się spóźniają. Hipermarkety puszczają kolędy zaraz po 11 listopada, ale przecież to o śnieg chodzi. A śniegu nie ma. Jest za to 11 stopni powyżej zera.

Aktualnie więc badam sprawę braku śniegu i nie mogę zajmować się sprzątaniem, gotowaniem, ubieraniem choinki czy zakupami. Na wypadek gdybyś, droga Czytelniczko i Czytelniku, potrzebował pilnie wiedzieć jak takowe badanie przebiega, wyjaśniam, iż to proces zbyt skomplikowany jak na prosty język tego bloga. Poza tym, niewytrenowany w arkanach sztuki czytelnik mógłby łatwo pomylić cały proces z opierdalaningiem.

Jedyne właściwie od czego się nie migam, to pakowanie prezentów. Serio, gdyby można było uznać to za zawód, była bym urodzonym pakowaczem prezentów. Zdecydowanie przyjemność sprawia mi klejenie papieru do tasiemek, sianek, tworzywa sztucznego, kamycz…

You don't have to be great to start

but you have to start to be great!

No. Zgodnie z tą maksymą, i dopóki jestem niepoczytalna, wrzucam pierwszy filmik z tańca na rurze. Nie będę się tłumaczyć, czemu nie zrobiłam wcześniej rozgrzewki ani stretchingu, ani czemu więcej wiję się dookoła rurki niż autentycznie na niej. Jak to się stało, że nagle zgubiłam połowę ciuchów - też sami musicie się domyśleć.



Powiem tylko tyle, że moją inspirację znajdziecie pod tym linkiem - The Landlords Recital. Tak, nie użyłam krzesła. I tak, w ostatecznej wersji filmiku wycięłam jednak scenę z przewrotem w przód. Myślę, że mogła zrobić prawdziwą furorę, jednak nie jestem jeszcze na tyle sławy przygotowana.

Najgorsze jest zawsze to, że w naszej głowie to tak fajnie wygląda. Elegancko. Ostro. A potem przeglądasz zapis kamery i smarki lecą nosem. Żaden krytyk internetowy nie bierze jednak pod uwagę, że autor może mieć duże poczucie humoru i dystans do siebie. A przy tym, szanowne grono potencjalnych odbiorców, mi naprawdę takie wicie się i machanie …

Nie jedz jabłek.

Ogólnie, przez to iż moja rodzicielka zawsze powtarzała iż można jeść wszystko, tylko w małych ilościach - byłam spasionym dzieckiem. Literalnie jadłam wszystko. W małych ilościach konkretnej rzeczy, ale niekoniecznie w małych ilościach ogólnie. Czemu? Bo ciągle byłam głodna.

Teraz nie mam problemu z wałkami tłuszczu odciskającymi się w odzieży, a najszczęśliwsza jestem zaś wtedy, gdy obeżrę się jedną rzeczą po koniuszki uszu. Amen.

Morał z przypowieści taki: nie pierdol mi człowiecze o umiarze. Nie znam dwóch osób z takim samym spojrzeniem na konkretną wielkość "tyle to jest mało", więc skąd brać mamy miarę?

Z pamięci wyliczę kilka osób, które "nic nie je a tyje", przy czym "nic" obejmuje posiłki mniejsze od zaciśniętej pięści. Gryza tego, kęs tamtego, parę sztuk tu, kilka gram tam. A powiedz takim o aktywnym poście! "Jak to NIC? Nic? Naprawdę nic? Ale przecież.." Cały sekret Intermitten Fasting tkwi właśnie w tym, by organizm przeszedł od Groma…

Tym się różnisz od innych.

Obejrzyj za każdym razem, gdy zwątpisz.



Kiedy zapytasz siebie "po co mi to?", kiedy inni będą próbowali Cię zrównać do niższego poziomu.

Kiedy zaczniesz się poddawać. Kiedy jest Ci ciężko.

Dotknij stopą głowy. Swoją. Swojej.

No i kij w nerkę z tym rozciąganiem, jak mnie wszystko tylko boli.

Ok, powiedziałam to. Zrobiło mi się trochę lżej na tasiemcu. Nie mogę udawać, że to mi wychodzi, nie muszę udawać, że to lubię. Tracę godzinę z życia dwa razy w tygodniu tylko po to, by móc dotknąć palcami podłogi na stojąco. Notabene PO CO, jak ma się urok osobisty na poziomie kota ze Shrecka i bardzo lubi jak mężczyzna wyręcza mnie w podnoszeniu/dźwiganiu/przesuwaniu.

Patrzę z nieukrywaną zazdrością na jedną taką, której kości są z silikonu. Nie pomaga fakt, że jest śliczna i silna i ma ładniejsze nogi ode mnie. Trochę lepiej się czuję, jak mogę na nią popatrzeć z góry (ha! jest ktoś NIŻSZY ode mnie na sali!) i nakazać zrobienie stu pompek.

Yep, mam niski i podły charakter. Przynajmniej równowaga jest zachowana we wszechświecie* mówię oczywiście o mojej ogólnej zajebistości

Po tym jak dwie moje kurki wyjebały szpagaty na moich oczach - nigdy wcześniej ich nie umiejąc robić, a mając taki progres na moim stretchingu - post…

Hot inspirejszon on ej cold dej. I ciąża.

Chciałam zauważyć, że nie piszę nie z braku weny (polska język), posądzeń o zmiękczenie własnych jajec, rzekomej depresji czy niesprzyjającej konstelacji gwiazd. Moje leniwe dupsko też nie ma z tym związku* choć można z tym debatować. Nie piszę, bo nie mam odcinka. Nie chcę, by ten blog był marudzeniem* vide roztrząsaniem sensu życia, nie związanego z pieczeniem ciastek ze skwarkami., wykładem pseudonaukowym* czyli rżnięciem ctrl+c ctrl+v z innnych "mądrych" stron , oraz pamiętnikiem małego gupika walącego pyskiem o ścianki akwarium.

Przepraszam, tak, mam mały szacunek do miliona użytkowników portali typu blog.pl

Trafiłam przypadkiem na odcinek największego programu dla bezrobotnych, na temat trenujących kobiet w ciąży. Wróć! Dźwigających kobiet w ciąży.



Przyznam się, że widziałam te zdjęcia pół roku temu. Nie wstrząsnęły mną, gdyż pod nimi był artykuł opisujący ową panią i to co robi. To co zrobił TVN, to ewidentne zapchanie dziury śniadaniowej. Poczułam się upewniona co do …