Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

Jak zacząć by nie przestać.

Jesteś początkująca? To notka do Ciebie. Bez szyderstw, po babsku, po prostu.

By zacząć - przestań komplikować życie i po prostu zacznij. Zrób to. Wstań i zacznij. Nie ma "ale". Tak zaczyna KAŻDY.

By nie przestać - znajdź w tym głębszy cel i przyjemność. Znajdź ludzi z którymi będziesz chciała dzielić się pasją, którzy wesprą Cię gdy masz zakwasy lub gorszy dzień - a nie zaczną powątpiewać w sens Twojej pracy. Nie słuchaj szyderstw, bo ludzie którzy poświęcają swój czas na doskonaleniu siebie, nie mają go na hejtowanie innych osób. Pisz dziennik by widzieć swój progres - namacalne dowody zawsze działają budująco.

Masz pytania? Zanim je zadasz, przeczytaj:

"ale ile muszę ćwiczyć by zobaczyć efekty?" - wszystko zależy od tego, z czym startujesz.

"jak dodam to i to, to kiedy zobaczę efekty?" - zależy jak uczciwa w swoich treningach będziesz.

"próbowałam już wszystkiego, co mam robić by schudnąć?" - może przestań jeść puste węglowodany i zacznij trenować?

Trening a workout - czyli w czwartki się nie pocę.

W języku polskim nie ma rozróżnienia pomiędzy "training" a "workout", dlatego też nie dziwię się, że ludzie każdy niemal rodzaj fizycznej aktywności wrzucają do jednego worka. I chociaż trening z Chodakowską nierówny jest treningowi Paula Wade'a, nie słyszałam jeszcze by ktoś zwał rzeczy inaczej niż treningiem. A w sumie różnica jest i żałuję, że nie poznałam jej przed publikowaniem jako PowerWorkout. Tak. Auć. No ale.

Chcąc jak najszybciej wrócić do formy* na wiosnę *zawsze proszę o opisanie jaka była rzekoma forma, zanim się zgubiła wielu ludzi widzi jedynie sens w "wypoceniu hektolitrów tłuszczu" ewentualnie "ma boleć!". I don't really care, niech każdy robi to co lubi lub uważa, że powinien - mamy niepodważalne i niezbywalne prawo do pie..szczenia się z własnym życiem. I zanim ktoś posądzi mnie o hejt, bo go w czułe zabolało - walcie się, też robię workouty.

Jeżeli jednak nie wiesz, że szukasz treningu a nie workout'u - to dobrze …

Pomiar tłuszczu w ciele czyli czy jesteś masłem naprawdę maślanym?

Tak sobie robię czasem dziwne rzeczy. Ku potomności, oczywiście.



Tak, to taka przerwa na reklamę, a teraz do rzeczy.

Przygotowuję się obecnie z Pull up'a. Idzie powoli. Nieodgadnione pozostaje, kiedy uda mi się podciągnąć w nachwycie z 18kg. Nie sądzę, by udało mi się schudnąć. Why? Bo kobieta piękna to taka, która jest szczęśliwa - a kobieta szczęśliwa jest wtedy, gdy jest najedzona. Ergo, dbam o siebie. Chociaż rozglądając się czasem po hipermarkecie mam przemożne wrażenie, że niektóre kobiety, według powyższej teorii, postanowiły powalczyć o tytuł Miss Universum.

Jako, że w planach jest czerwona koszulka TT Ladies, muszę się użyjmy tego brzydkiego słowa ważyć:
a) bo muszę znać swoją 1/3 masy ciała
b) bo nie mogę przypakerzyć

Z tejże więc racji, iż aktualnie z niechęcią prawdziwą zwracam uwagę na cyferki i staram się ich pilnować bardziej niż babeczek z Lidla, wróciły mi myśli o pomiarach tkanki tłuszczowej. Najlepiej darmowych i zaniżających autentyczne wyniki do jakichś ładnych, mał…

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Dupa niestety też.



Jest tak czasami, że byle pierdoła jest w stanie Cię zirytować i zatruć Ci mózg. Jak bardzo byś chciała wyznawać religię środkowego palca, zawsze znajdzie się coś co trafi w czuły guziczek. Czy to kolana masz za grube, czy pachę obwisłą. Nieważne ile rzeczy w życiu Ci się udaje, pamiętasz porażkę i dłubiesz w niej, co nie pozwala Ci iść dalej. Motywacja na wyczerpaniu.

Jesteś nieruchawym jamochłonem? Wiotką glizdą? Spasionym jednorożcem?

No i co?

Jeżeli chcesz coś w życiu zmienić, to zacznij działać. Działać, nie myśleć o działaniu. Nie szukaj natychmiastowych efektów, bo znajdziesz natychmiastowe klęski. Nie możesz oczekiwać rezultatów, jeżeli nie podjęłaś akcji, ale i nie możesz udawać, że nie ma rezultatów wcześniej podjętych akcji - nikt nie obrasta tłuszczem zassanym z powietrza.

Co zrobić, gdy nie możesz znaleźć motywacji, a chcesz zmian?

Po pierwsze, zabija Cię negatywne myślenie. Grzebanie w tym co byś "chciała" a czego nie masz, zamiast dawać Ci kopa…

Odpoczywać trzeba się nauczyć.

Z dziką chęcią i namiętnością wiewiórki do orzechów chciałabym napisać, że obżerać się czekoladą, to trzeba nauczyć się by umieć. Niefortunnie dla ok.95% kobiet, ta myśl nie ma w sobie prawdy. Dużo racji jednak ma twierdzenie, iż odpoczywać trzeba się nauczyć.

Inklinacja, iż trzeba jeszcze taką umiejętność praktykować by nie wyjść z wprawy – brzmi już jak definicja lenistwa.

Zawsze wierzyłam, że jestem leniwa. Niekoniecznie zdolna. Nigdy nie ruszałam się, gdy naprawdę nie musiałam. Nie chodziłam na spacery dla rozrywki, nie sprzątałam z poczucia obowiązku, nie ciekawiło mnie co jest za kolejnym zakrętem. Gdyby nie rodzicielka i państwo polskie wysyłające mnie do szkół wszelakich po niezbędną dawkę zarówno edukacji jak i przechowania mojej osoby w bezpiecznym dla mnie środowisku aż do czasu osiągnięcia pełnoletności (niezbędnej do legalnego narażania własnego zdrowia i życia), przyrosłabym do fotela jak Papa Sparrow do Latającego Holendra.

Jestem nieruchliwa nawet na poziomie biologicznym