Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Życie jest ciężkie - ja też.

Dzisiaj był zły dzień na rozciąganie.

Zaskoczę Was śmiertelnie - tak, bywają złe dni na dobry trening. No, chyba, że jesteś kwiczącym jamochłonem. Wtedy mnie nawet nie denerwuj stękaniem.

Już kiedyś przewrotnie pisałam, że moim zdaniem nie powinno zmuszać się do treningu - BĘDĄC SPORTOWCEM. Że powinno słuchać się swojego ciała, a nie iść mu na przekór. Nice try, ale tym razem znowu poziom kontroli zagłuszył zdrowy rozsądek.

Jeżeli więc wiesz o czym mówię, rozumiesz doskonale, że w gonitwie za byciem lepszą wersją siebie można się nieźle poplątać po drodze - mam dla Ciebie małą niespodziankę.
5 rzeczy, które powinnaś robić codziennie
- a które będą uspokajały Twoje sumienie, gdy masz ciężki dzień.

Miseczka glutenu z posypką cukrową.

Staram się, pisząc na blogu o żarciu, powoływać na innych. Staram się ograniczać w głupich pomysłach co do żywienia własnego węża. I w końcu - staram się nie dać zwariować wszystkim kapitalnie okrojonym i uproszczonym, PRZEŁOMOWYM informacjom w tejże płaszczyźnie. Napisałam "STARAM SIĘ" ze trzy razy? Ok.

Nie poruszałam tematu pszenicy, glutenu i mleka krowiego, choć o cukrze gdzieś tam mi się na wczesnym etapie udało popełnić (tak tak, idę się wstydzić i kasować). Odstawiając mleko krowie (Batman wie, ze nie było łatwo) i mięso wszystkiego co ma pazurki, pohamowałam się z wykładem, gdyż nie uważam, że wszyscy powinni żyć tak jak ja.

Coraz częściej słyszę o szkodliwości glutenu. O obwinianiu pszenicy o wszystko, chyba tylko nie o głód na świecie. Nawet South Park (rekomendowane źródło fachowej wiedzy dla wszystkich zdrowych psychicznie ludzi) w swoim 18-stym sezonie urządza bezglutenową rzeź, więc chyba zaczyna być poważnie.

Krótko-dygresyjnie: kocham antyutopie. Kiedy już dorob…

Chcesz schudnąć to oddychaj!

Zrobić cycki czy wyciąć jelita?



Podobno chodliwe ostatnio w Wenezueli jest wszywanie plastiku w język, a w USA - silikonu w pośladki. W Polsce to chyba jeszcze bez większego sukcesu próbujemy wepchnąć sobie pod skórę dzbanek kawy.

Czy świat ze sztucznymi częściami byłby taki zły? Czy gdybyśmy wszyscy wyglądali mniej więcej tak samo - dalej byśmy szukali sobie problemów ego? Czy odebranie treningowi mało chwalebnego dupopotliwego celu nie wyszło by nam wszystkim na dobre?

Te i podobne pytania wcale pewnie Cię nie dręczą, ale czy nie zastanawiałaś się już całkiem poważnie, co tak naprawdę dzieje się gdy "palisz" tłuszcz? Gdzie on trafia? Co się z nim dzieje? Na pewno nie idzie do nieba, gdy Ty oczami pożerasz "niedozwolone" produkty, twardo trzymając się swoich dietetycznych wytycznych. Możliwe, że uważasz, że ginie w płomieniach Twoich morderczych treningów, bezpośrednio trafiając do piekła jakie mu potrafisz zgotować po wejściu na wagę.

No ale nie.

Już kiedyś wspominał…

Fat Will Surrender

Każdy z nas myśli o śmierci. Czy to z przejedzenia, czy z przerażenia, czy po prostu z żałości przez bycie tłustym i głupim cielakiem. Ah, pardon, uraziłam Twoje uczucia?
I really don't care*.
*like a honeybadger
Ciężko jest schudnąć przez hormony/geny/zapracowanie/stres? Chwalisz się, że nie potrafisz wytrwać w postanowieniach czy dążyć do celów? Chcesz efektów Tu_Już_Teraz jako nagrody za swój wysiłek, jak mały by on nie był?



Skoro już wszyscy wyszli, czas zabrać się za motywacyjną notkę i trening. W końcu to blog dla tych, co umieją wziąć własną dupę w garść, a nie żyć z pocieszania się fajną osobowością*. *choć nie oszukujmy się, płaski brzuch czy szczupłe uda - to życiowe priorytety kleszczy.

Nie ma co utyskiwać na to, co się zdarzy nam zjeść. Trzeba wiedzieć CO ROBIĆ, by nie być zdziwionym, że w jednym sklepie nie mieścisz się w 38 a w drugim masz rozmiar 34. Bo nie ma co pocieszać się, że ten drugi sklep ma lepszy krój - ma po prostu lepszy marketing i właśnie go łykasz, młody p…

Ile serii? WSZYSTKIE.

I oto, prezentuję Wam, sto pierwszy odcinek treningowy metodą PowerWorkout, bazującej na metodzie HardStyle Kettlebell, StrongFirst Bodyweight, i kilku mało sprecyzowanych fitnessowych nurtach z gatunku "wszyscy to wiedzą".
Taaaa...
Nie musisz scrollować w dół.
Za dużo presji, tak Wam powiem.

Są ludzie, którzy robią życiowe rekordy pod wpływem nadziei/stresu/oczekiwań. To nie ja. Są ludzie, którzy pod wpływem niekorzystnych splotów wydarzeń i natłoku obowiązków chudną. To też nie ja. Są wreszcie tacy, którzy poza strefą komfortu odnajdują wolność, siebie czy też nowe skrzydła. Odmieńcy, nic wspólnego z moją osobą nie mający.

Jestem chomikiem, który potrzebuje ciepłych, świeżych trocin, poidełka i miseczki orzeszków, by robić rzeczy z gatunku zajebistych. Głaskanie też pomaga.

Dlatego też odcięłam się zupełnie na pewien czas i stworzyłam produkt - mój pierwszy, własny. Takie preludium przed *tym właściwym*, tworzonym przez całą ekipę profesjonalistów, o którym już bardzo dawno temu…