Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Jedno na wszystko: SWING

Większość kobiet zwracając się w stronę sportu chce „coś poprawić” w swoim wyglądzie i to najlepiej „od zaraz”. Nie zrozum mnie źle, jakakolwiek zła byłaby Twoja motywacja – jestem za ruszaniem się. Ale „katowanie się” ćwiczeniami fizycznymi tylko w celu osiągnięcia ciała, które będzie podobało się wielu.. no cóż. Jeżeli staniesz w Tesco z kartką „posprzątam Ci mieszkanie za darmo”, też znajdziesz tabun zainteresowanych. Lepiej już ćwiczyć, by osiągać z samego faktu ćwiczenia przyjemność. Jeżeli jednak jeszcze nie dotarłaś na ten pułap wtajemniczenia i ciągle bardziej postrzegasz swój trening jako konieczność, pozwól że Ci coś zaproponuję.

Największą popularnością cieszą się ćwiczenia, które „ładnie wyglądają”. Małe sztangielki, pilates, tańce, jakiś stepper lub bieżnia (pod warunkiem, iż truchtasz jak dobra kura). Dziewczyny, które uciekają z moich zajęć wybierając lżejszą formę fitnessu, zwykle uciekają przez lustra.

Niestety ćwiczenia które dają najwięcej, to ćwiczenia podczas który…

Jeżeli nie chce ci się czegoś robić, zrób to szybko.

„Łatwiejsza droga jest tylko łatwiejsza, podczas gdy cięższa daje satysfakcję, siłę i spełnienie.”
Za każdym razem gdy mam zrobić coś, co wydaje mi się niemożliwe do zrobienia: zbyt trudne, zbyt ciężkie, zbyt pracochłonne – powtarzam sobie powyższe zdanie jak mantrę.

TAK. MI TEŻ SIĘ CZASEM NIE CHCE.

Kiedy złapie mnie leniowąż tzn. popularny ssak przyssysający się zazwyczaj do czekolady i kanapy, nie poprzestaję na rozgrzeszaniu się, iż „czasem trzeba ulec”. Ubieram się szybko, zanim leniowąż zorientuje się co robię, i wychodzę z domu na trening.
Nie zawsze mi się uda, gdyż leniowąż szybki jest, ale o dziwo – czasem się udaje. Nie pozwalam sobie myśleć i zaczynam trenować. Po chwili jest już super. Mózg przestawia się z mlaśnięciem na inny tryb pracy. Nie musisz mi ufać – spróbuj raz i nie mów że „ja tak nie mam”. Nie myśl tyle. Zacznij działać.

Czasem męczę się samym oglądaniem filmików które robię. To taka kosmiczna ironia. Naprawdę lepiej jest trenować, niż patrzeć jak inni trenują. O…

„5 kilo mniej i się pokocham”

Ok, ludzie wierzą w dziwne rzeczy. Nie mówię tu tylko o religii latającego potwora spaghetti (TEŻ ma ewangelię) ale o takich ciekawych podejściach, iż gromadzona latami tkanka tłuszczowa zniknie w miesiąc. BO TAK.

Wierzę, że jeżeli człowiek czegoś bardzo chce, to znajdzie sposób, i jeżeli będzie uparcie dążył do celu, to go osiągnie. Teraz tylko pytanie czy naprawdę chce, i czy naprawdę dąży. I jakim uczyni to kosztem.

Jest takie doskonałe podsumowanie odnośnie jedzenia w knajpach, które …(zgubiłam słowo)… przekabacę.

„Droga kobieto, wybierz dwa możliwe sposoby schudnięcia spośród trzech dostępnych: zdrowo, szybko, bez wysiłku.
1. Jeżeli chcesz schudnąć szybko i bez wysiłku – to na pewno nie zdrowo.
2. Jeżeli chcesz schudnąć szybko i zdrowo – to na pewno nie bez wysiłku.
3. Jeżeli chcesz schudnąć zdrowo i bez wysiłku – to nie stanie się to szybko.”

Załapała? Możesz ewentualnie podmienić wszystkie „bez wysiłku” na „tanio”. Choć niekoniecznie chirurgiczne odsysanie tłuszczu jest zdrowe. I …

„Zośka, z mózgu też schudłaś?”

JAMOCHŁON wstaje, by zjeść duże śniadanie („bo zdrowo i trzeba”), potem „nic” w postaci paluszków, orzeszków, ciasteczka, drożdżówki, batonika. Potem znowu „NIC” w postaci kilku kubków posłodzonej herbaty, kawy, soku, pepsi, owocowej wody mineralnej. Aż wieczorem, zmęczony siedzeniem w biurze/samochodzie, W KOŃCU zje obiadokolację. By później zjeść kolację. Z poczuciem winy, oczywiście. Ewentualnie pójdzie się poruszać na dyskotekę. A że się poruszał, to napije się piwa/drinka/red bulla (średnio 250kcal na pół litra).

A „Nic nie jem cały dzień a nie mogę schudnąć!”
B „No właśnie dlatego! Powinno się jeść często a mało!”
A „Ale ja nie mogę, nie mam czasu!”
B „No ale musisz obciąć kalorie! Zacząć się ruszać!”
A „Jak obetnę kalorie z obiadokolacji to nie będę miała się siły ruszać!”

Znajome?

Drogi Jamochłonie, odsuńmy na razie problem (urojony bądź nie) Twojej sylwetki. Zainteresujmy się mózgiem. Wszystkie powyż…

Posuń dupę chudzielcu i zrób miejsce dla siły!

Nie jestem na diecie z jednego, powszechnego powodu – kocham jeść.

Gdyby moje życie zależało od tego czy odmówię sobie naleśnika z nutellą – zapewne nie zdechłaby pod płotem, ale z drugiej strony modelką fitness też być nie zamierzam. Głównie również fakt iż zawsze się znajdzie ktoś (95% że kobieta), kto i tak powie „no trochę mogłabyś zrzucić” ewentualnie „te mięśnie też mogłyby być bardziej widoczne”, powstrzymuje mnie od owczego pędu w stronę sylwetki idealnej.

Wierzę również, że trudny acz piękny charakter nie powinien mieć przesłodzonej oprawy bez kompleksów. Kompleksy są dobre, gdyż motywują. Idealność jest gnuśna.

Co innego siła. Chcę być silna. Chcę móc przestawać coś robić dlatego że skończyłam, a nie dlatego że padłam w połowie. Dzięki bogu silne mięśnie nie oznaczają WIELKICH mięśni, gdyż małe koksy budzą chęć rozmowy o polityce krajów wschodnich, a mi bliżej mentalnie do Nigelli Lawson.



Poza tym to straszne, ale jednym z moich kompulsywnych zachowań jest czyszczenie talerza z…

Bądź lepszą wersją siebie. I miej to na piśmie.

Załapujesz nowy rytm dnia. Twoje mięśnie zaczynają Ci pomagać, gdyż już dotarło do nich, że przeszkadzanie nie ma sensu. Czy trzymasz dietę czy tylko pilnujesz przestrzegania dobrych nawyków żywieniowych – na pewno spotkałaś się z problemem Napastliwych Znajomych, w skrócie NZ’tów.

Typowy NZ będzie Ci przeszkadzał jak umie, ponieważ w naturze naszych rodaków nie leży wsparcie i tolerancja. Nie musi być koleżanką czy kolegą z pracy – może być krewnym, bliższym lub dalszym. W 75% przypadków na pewno „wie lepiej”, co dla Ciebie jest dobre, co powinnaś robić czy jeść. Pozostałe 25% będzie Cię podpytywało i próbowało naśladować, co również bywa denerwujące. Szczególnie jak do wymarzonych efektów dojdzie szybciej.

W każdym razie, NZci przeszkadzają. Namawiają do kawałka ciasta, do większej porcji, do poczęstowania się, pominięcia treningu, wyskoczenia do McDonalda, do chrupek w kinie, itd.
Dodatkowo poddają w wątpliwość Twoją siłę do zmienienia swojego życia. Czasem wręcz wyznaczają sobie pod…

Bądź grzeczna, bądź grzeszna.

Przyznam się. Na weekend zajęta byłam grzeszeniem.

Zaczęło się od tego, że w planetarium „głos z nieba” uświadomił mi istnienie 13stej konstelacji, którą pominięto w znakach zodiaku – Wężownika. WSZYSTKO STAŁO SIĘ JASNE. Moja filozofia „bądź jak wąż” ma głębokie uzasadnienie.

Zatem, tłumacząc sobie iż owoce są zdrowe i właściwie nie liczą się jako kalorie, zżarłam paczkę pierników z nadzieniem morelowym. Potem paczkę pierniczków z nadzieniem śliwkowym. Potem pierogi z pieca z mięsem i śliwką. A następnie pierogi ze śliwką i śmietaną. Pomiędzy był również smalec i podpiwek. Kocham podpiwek.

Jeżeli nie potrafisz zobaczyć tej góry węglowodanów i tłuszczy, lub nie zauważyłaś że nie zbliżyłam się nawet do warzywa – masz problem z właściwym odżywianiem. Nie liczy się bowiem ilość żarcia, ale jego wartość kaloryczna.
W każdym bądź razie dzień zakończyłam również paczką pierniczków. Tak. Byłam w Toruniu. Byłam jak wąż. Zasnęłam bez wyrzutów sumienia, ożarta i szczęśliwa niczym chomiczek zagrzeb…

Ładna miska jeść nie daje. Ale jest ładna.

Masz już obsesję na swoim punkcie?

Ktoś, kto mnie zna krótko i powierzchownie powie, że jestem podręcznikowych przykładem narcyzmu.
Ktoś, kto mnie pozna lepiej powie, że w sumie to jestem małą, zakompleksioną dziewczynką.
Ktoś, kto mnie zna długo i dobrze, stwierdzi, iż jestem podręcznikiem narcyzmu.



Tak, mam co najmniej czarny pas w kategorii zmian nastroju i poziomu samooceny.
Ty też?
Czy umiesz określić siebie, swoją barwną osobowość, maniery, przywary, zalety i pragnienia w 11 słowach? Czy może definiują Cię pojęcia religii, przekonań społecznych bądź otaczającego Cię towarzystwa?

Po co sięgasz do sportu w czasach gdy co drugi dorosły ma auto, a supermarkety czynne są prawie całą dobę?

Po co uprawiać go 10-20 lat?

Ponieważ sport określa. Ponieważ sport pokazuje Ci Twoje granice i osiągnięcia.

Nie możesz być pewna, że wskoczyła byś za kimś w ogień, dopóki nie zostaniesz postawiona przed takim problemem i nie wskoczysz.

A może chcesz tylko schudnąć, tylko podobać się bardziej innym? Jeżeli …

Czy powinnam dziś poćwiczyć?

Twoja odpowiedź: TAK
– Idź poćwiczyć.
Twoja odpowiedź: NIE
- Patrz powyżej.


Wczoraj było pospieszno – ale dzisiaj… powiedzmy, że jeżeli stara mądrość ludowa „kiedy człowiek się spieszy, diabeł się cieszy” się sprawdza, to mój diabeł posrał się dzisiaj z radości (pardon my french). Dlatego też oferuję Ci dzisiaj zestaw błyskawiczny.

.

Nie mam dla Was notki. Mam za to ćwiczenia. Dzisiejszy zestaw Cię nie ukatrupi, ale Twoje mięśnie pośladków poczują się zaintrygowane.
(Właściwie to Twoja pupa powinna płakać po ćwiczeniach, a ktoś powinien ją współczująco masować. I mruczeć "jaka jędrna!")

Twoja błyskawiczna „trucizna” na zaintrygowaną pupę
Czas: 7 min
Ćwiczenia:
1. Kolano do klaty
2. Podpór z sumo
3. Kolanko bokiem +

Wyjaśnienie:
- dla wszystkich jest po 5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami, 30 sekund pomiędzy seriami.
- ćwiczenia są tylko 3, ale za to na każdą ze stron.
- postaraj się schodzić nisko w pierwszym ćwiczeniu (obie nogi są ugięte)
- trzymaj pośladki spięte i napięty brzuch – …

Dzień sponsorowany przez cztery litery.

Jeżeli pomyślałaś „dupa”, to chyba jeszcze nie piłaś kawy.

Jeżeli micha Ci się cieszy do monitora na słowo „kawa”, to nie muszę się dużo rozpisywać.

Jeżeli NIE cieszy, to w rozpisywaniu się sensu również nie ma.

Jestem wielbicielką kawy – nie tyle w ilości, co w jakości. Wydaję na nią więcej kasy niż przeciętny Polak, dlatego też, jak każda rasowa kobieta, wyszperałam wiarygodne i niezaprzeczalne usprawiedliwienie dla swojej słabości.

1. Badania laboratoryjne wykazują, że teoretycznie kofeina zwiększa siłę mięśni, gdyż uwalnia obecny w nich wapń.
2. Spożycie 100 — 450 miligramów kofeiny zwiększa termogenezę ciała, które z nadprogramowych kalorii wytwarza sobie ciepło, a nie warstwę tłuszczu.
3. Kawa chroni obecny w mięśniach glikogen.
4. Kawa zwiększa wytrzymałość organizmu podczas wysiłku który trwa powyżej 30 minut.
5. Kawa opróżnia przewody pokarmowe – i jest tańsza od preparatu typu „alli”.
6. Uważa się, że kofeina zapobiega powstawaniu zakwasów.

Zdaniem dr S. Millera (źródło: kulturystyka.…

5 czekoladek = 1 godzina ostrego seksu.

Rozwiąż test „określ faceta z którym chciałabyś spędzić jedną szaloną noc bez zobowiązań i nigdy więcej go nie zobaczyć”:
- dobrze zarabiający, nudny, chudy informatyk.
- księgowy z brzuszkiem, poczuciem humoru i zadbanymi paznokciami.
- umięśniony, opalony masażysta z drapieżnym uśmiechem.
- elokwentny playboy ze świetną furą, mieszkający u matki.

Rozwiązałaś?

To teraz drugi „określ faceta z którym chciałabyś spędzić ostatnie 20 lat swojego życia”:
- dobrze zarabiający, nudny, chudy informatyk.
- księgowy z brzuszkiem, poczuciem humoru i zadbanymi paznokciami.
- umięśniony, opalony masażysta z drapieżnym uśmiechem.
- elokwentny playboy ze świetną furą, mieszkający u matki.

A teraz się zadumaj.

Jeżeli jeszcze raz będziesz jęczeć na dwulicowość facetów wyszydzających „suczki-laleczki wypinające tyłeczki”, które i tak wiesz że targali by jak Reksio szmatę, przypomnij sobie swoje wyniki.

A teraz zagadka: Kto trenuje z największą pasją, dedykacją i motywacją?




Singiel z widokiem na dobry seks.

To ni…

Nie nagradzaj siebie żarciem – chyba że jesteś psem.

Ostatnio mój szanowny brat z zaskoczeniem przyjął do wiadomości fakt, że można się zajechać na rowerze i spalić „tylko” 500kcal. Czyli pączka ze szklanką pepsi. Zgodnie z jego pokrętną logiką, każdy po zajechaniu się na rowerze będzie musiał zeżreć konia z kopytami by wrócić do świata żywych, więc suma summarum nadrobi więcej niż zgubił. Więc po co na litość boską się tak męczyć.

Hmm. No.

Nie chciałam go dobijać (bo właśnie dokończył trzeci kawałek pizzy – ergo, 360kcal x 3. Nie mówiąc o tym, że ją popił przynajmniej 100 kcal’ami.) ale tak to właśnie wygląda.

Głównie dlatego, myślę, ludzie nie lubią matematyki. Ciężko się z nią kłócić.

Nie chcesz liczyć kalorii? Uważasz, że to żenujące? Podział na węglowodany/białko/tłuszcze jest stresujący i czasochłonny?

Zaakceptuj siebie, pokochaj swoje ciało, żyj jak lubisz - tylko na miłość boską nie noś zbyt małych ubrań. Ostatnia skarga na reklamę Old Spice’a powinna Ci dobitnie uświadomić w jak idiotycznych czasach żyjemy. Tłuści faceci oburzający…