Przejdź do głównej zawartości

Motywacyjnie.

Zrobiłam wczoraj dobry, 30-minutowy trening z obciążeniem, po którym ziajałam jak szczęśliwy ratlerek. Dodam, że wcale robić mi się go nie chciało, bo mam „dobrą książkę” i wcale tego dnia tak dużo nie zjadłam, by czuć się winna.

Anyway, po moim własnym treningu przyszły na salę dziewczęta i dosłownie zażądały wyhasania. No cóż.

Dzisiaj rano (wczesna godzina 10:13), otworzywszy jedno oko, już czułam, że piątkowy trening to chyba korespondencyjnie przyjdzie mi poprowadzić.

„Ange. Porozmawiajmy” – usłyszałam od połowy części swojego ciała – „Przestań być nienormalna. To nie są czasy, że musisz pobiegać za uciekającym na kopytkach żarciem. Biedronka jest zawsze blisko. Książki o fantastycznych, super utalentowanych bohaterach ryzykujących życie dla sprawy nie przeczytają się same. Smoki w Skyrimie nie pozabijają się same przed premierą Diablo. A twoje zaległości w serialach są po prostu karygodne.”

Potem jednak stanęłam przed.. szafą. Z absolutnym brakiem koncepcji na to jak się ubrać, pogapiłam się chwilę w szafę, poprzerzucałam szmatkami, wcisnęłam w jedne, drugie a nawet trzecie spodnie. No trauma. Ciuchów więcej niż … no w każdym bądź razie bardzo dużo, a tu taka zaćma umysłowa.

Skapitulowałam i poszłam do łazienki, gdzie naszła mnie ciekawsza refleksja pt. „boże, jak ty dobrze wyglądasz nago w tym świetle”. Suma summarum, wiem po co to robię, nawet jeżeli nigdy nie przyjdzie mi wyciągnąć magicznego miecza, odeprzeć ataku zombie czy szukać nieskażonej wody w post nuklearnym świecie. Babska próżność nie ma granic.







Komentarze

  1. He, he, uciekające na kopytkach żarcie... Dobre! Chyba faktycznie jestem wariatką, skoro za odprężające uważam polowanie na facetów biegających po lesie z atrapami karabinów. Żeby jeszcze byli przystojni i umięśnieni jak na starych plakatach werbunkowych... A tak... przynajmniej są łatwiejszym celem. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. :)))))))))))) U made my day!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Old peoples kettlebells - notka geriatryczna o Tobie.

Czujesz boskie uniesienie i dodatkową moc, gdy jednocześnie z grupą machasz swingi. Tempo. Dźwięk. Masa. Oddech. Przekraczanie granic.

Odstawiasz kettla, symulujesz rozciąganie, myjesz się, przebierasz, żegnasz z ekipą. I umierasz w domu.

To starość Cię dogania.
Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Nie bez powodu każda kultura na planecie ziemi (z wyjątkiem kultur bakterii) ma w swoich strukturach społecznych jako karę jakąś formę odizolowania jednostki od masy.  Więzienie, banicja, wykluczenie społeczne, etc. Chcemy się wyróżniać na tle innych, ale jednocześnie "przynależeć". Instynkt stadny pełną gębą odzywa się już na poziomie doboru partnera czy zwierzęcego towarzysza. Nic wiec dziwnego, ze zajęcia ruchowe w grupie cieszą się niesłabnącym powodzeniem.

Może nie czysto kettlowe, ale o tym zaraz. (jak jesteś tu tylko po trening, to znajdziesz go na końcu notki)

Czy to w grupie z jednym tempem, czy bardziej w stylu siłowni - ludzie chcą być widziani, że "mogą, i to ile!&…

Kettle leczą - ale czy wszystko? Depresja w zawodzie Instruktora

Nie było mnie tak dawno, że zdążyłam zapomnieć loginu do konta (gdyby ktoś był bardzo ciekaw, to brzmi nie.zadawaj.głupich.pytań@gmail.com; poważnie). Głównie dlatego, że obiecałam sobie nie obciążać bloga swoim utyskiwaniem na ludzi/świat/przypadki losu, i pisać jedynie w klimacie stad-up'a o rzeczach ważnych i pouczających (ewentualnie o pierogach).

No i tym sposobem milion lat później, w odległej galaktyce...
Wszystko zaczęło się od przygotowań do mojej prelekcji na pewnej konferencji - a dokładnie, na składaniu materiałów do tematu "Top 10 błędów osób zaczynających utrzymywać się ze sportu". Nawiasem mówiąc, wyszło mi jakieś 2h monologu, więc czekam aż Marvel Studio złoży mi propozycję... no nieważne.

Jeden z podpunktów dość spektakularnie zajął moją głowę, a że klimat z pogranicza wstydliwych jak grzybica stóp - oczywiście, że się trochę nad nim rozwiodę, bo jestem Angela.

Errata: Pomimo czarnego humoru, który nieustannie mi dopisuje, niektórzy mogą mieć problem z prz…

Kettlebell Planet - czyli pdfy treningowe

Jako, że czytamy się w Nowym Roku, wypadało by zacząć cisnąć reklamę nowego pdf'a Angeli i wspomnieć coś o PowerWorkout Premium (tak, drodzy czytelnicy, temat odkopany!). Azaliż jednak jest tak, że zima Angelę w ciula zrobiła i.. sesja zdjęciowa nie nastąpiła z braku śniegu (a zimówki założone..). Nie, że narzekam, iż nie jest mokro, pizgająco i ślisko. Taka bardzo późna jesień mi bardzo odpowiada, jako iż wyszło z testów klinicznych, iż.. uczulona jestem na ciepło.

Tak. Bycie zimną suczą nagle nabrało cech medycznych.



Zanim ucieszę Wasze pyski nowymi odcinkami treningowymi, wyjaśnię sprawę nowego PDF'a. Zatem. Nowy pdf sobie czeka na uzupełnienie graficzne.

...i skoro jest to już trzeci wytwór mojej zawodowej wyobraźni (kiedyś mi wepchną te słowa w twarz coś czuję), mogę rzucić nieco światła na większy projekt, jaki planowany jest od dwóch już lat. Ma on nawet swoją nazwę, bo kobiety nie mogą się oprzeć nazewnictwu od czasów biblijnych.

Kettlebell Planet.
Taadaaaaam! Bosz jak…