Przejdź do głównej zawartości

Twój gorszy dzień.

Och, wiesz już o czym mówię?

Nie wierzysz, że też tak mam?

No. Mam.

Nie ćwiczę dlatego, że nienawidzę swojego ciała. Ćwiczę, bo uwielbiam ćwiczyć. Tym bardziej - kiedy ciało mnie zawodzi a nie wola - dzień bywa paskudny.

Na początku wiele ludzi zachłystuje się wręcz treningiem, przesadza i nadwyręża swoje ciało. A bo to jakiś termin goni, a bo to chłopacy z siłki biorą więcej, albo progres jest zbyt mało widoczny. Ludzie chcą tu-teraz-już. I albo nie doceniają własnych możliwości (kobiety "machające" 2,5kg ciężarkami), albo je przeceniają (bam! przepuklina). NIKT nie przyzna się potem bez bicia, że ćwiczył jak idiota. Każdy wymyśli pocieszną bajeczkę ("kobietom nie wolno dźwigać" lub "za ostro trenowałem") dla usprawiedliwienia tzw. treningu z dupy.

Twój gorszy dzień może brać się z sygnałów wysyłanych do mózgu przez obolałe ciało. Przeanalizuj, czy nie nabawisz się kontuzji, forsując się na treningu. Nie, nie myśl o tym pół dnia. Nie debatuj. Zrób dobrą rozgrzewkę. Zacznij robić trening, który sobie zaplanowałaś. Nie idzie? Zmniejsz ilość powtórzeń / ciężar / czas rundy. Możesz zastąpić jedno ćwiczenie innym - które wydaje Ci się łatwiejsze, lub nie powoduje bólu. Powoli, małymi kroczkami - wyczuj czy to zakwasy, czy nerwobóle, czy konkretne ostrzeżenie od ciała. Jeżeli doprowadzisz się do kontuzji, to wyeliminujesz się z treningów na pewien czas i I TAK NIE ZROBISZ POSTĘPÓW. Jeżeli to zakwasy - to po prostu musisz się rozruszać. Jeżeli nerwobóle - trening Cię rozluźni, pod warunkiem, że pozwolisz spanikowanemu mózgowi oswoić się z ruchem. No.

Czasem jednak, pomijając zwyczajne pizdowate stękanie (ach! też tak mam!), gorszy dzień ma swoje głębsze podłoże. Na szczęście, nie jest to blog psychoterapeutyczny.

Jeżeli na myśl o treningu robi Ci się niedobrze - nie trenuj.

Zmuszanie się Ci zaszkodzi.

Jeżeli jednak nie wiesz, czy naprawdę nie chcesz tego treningu, czy tylko masz za ciężką dupę - przebierz się w swój strój treningowy. Nie żartuję. Działa.

Jeżeli dalej nie masz ochoty - odpuść. Nie czuj się winna. Spożytkuj swój czas jak chcesz/potrzebujesz. Leń się. Regeneracja jest częścią Twojej drogi do sukcesu. Nie przeszkadzaj regeneracji.

Jeżeli brak Ci tylko motywacji - przysłowiowego kopa - pamiętaj, że pot, czas i poświęcenie przynoszą rezultaty. Każdego dnia jesteś LEPSZA, nawet jeżeli tego nie dostrzegasz. Twoje ciało się uczy, Twoje mięśnie zapamiętują. No. I w przypadku wojny nuklearnej czy ataku zombie masz większe szanse przeżycia!



Komentarze

  1. 1. Skoro tak dużo myślisz o apokalipsie, to czemu nie przyjechałaś na OldTown? Hę? ;)
    2. Dzięki za mentalnego kopa w dupę! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jeniu gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce:)
    jakieś przesilenie chyba mam bo od 2 tygodni tylko chodzę i marudzę, mam nadzieję że znów mi się poprawi jak sobie bloga poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, ale piękne słowa! dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy honorują Państwo karty Benefit?

Średnio kilka razy w miesiącu dostaję telefon z takim pytaniem. Przez pierwsze dwa lata odpowiadałam grzecznie, że "nie, nie honorujemy, ale pierwsze zajęcia oferujemy gratis i mamy świetną ofertę na...". Za każdym razem jednak dostawałam lekko arogancką i znudzoną odpowiedź "a to dziękuję", by nie powiedzieć, że drzwi jebiemnietoizmu waliły mnie w twarz . Przez drugi rok działalności mojego klubu IRON CHURCH , który kosztował i wciąż kosztuje mnie masę zdrowia, nerwów i pieniędzy* *czyli zupełnie jak mój kot , wdawałam się w polemikę typu "nie, nie *honorujemy*, gdyż nasi Instruktorzy PŁACĄ ciężkie pieniądze za oferowaną u nas wiedzę, zatem muszą je zarabiać". Zauważyłam jednak, że spotyka się to z kompletnym brakiem zrozumienia* *seriously, I'm shocked , jak gdybym po chamsku ODMAWIAŁA przyjęcia pieniędzy od firmy Benefit. Nie kwestionuję mojego chamstwa. Po co miałabym się niby tyle uśmiechać i ryzykować pomarszczeniem ryjka na późną starość w w

Skończ z byciem słabą - opowieść o raku.

zisiaj na tapecie kolejna Żelazna Dama, która opowie Wam o nowotworze piersi i.. kettlach , oczywiście. Anna Gogolińska jest przykładem, że treningi z kettlebell to coś więcej niż fitness i dążenie do idealnego opakowania, szczególnie po 40stce . Na pewno znasz kogoś, kto powinien ruszyć dupę po zdrowie - a pomimo usilnego namawiania, wciąż stroni od wolnych ciężarów, mówiąc "to nie dla mnie". Udostępnij tę historię. Może otworzyć oczy! Kiedy życie kopnie Cię w dupę – złap się za Kettla Bardzo długo zastanawiałam się, czy napisać ten tekst. Jestem z charakteru introwertyczką i bardzo dobrze mi jest ze świadomością, że świat urządzony przez ekstrawertyków nie wie nic o moim istnieniu. W końcu doszłam jednak do wniosku, że jeżeli dzięki temu chociaż jedna kobieta, zamiast siedzieć przed telewizorem z pustym opakowaniem po czekoladkach, poszuka dobrego trenera, zacznie ćwiczyć z kettlami i pokocha ten sport, to warto bym wyszła ze swojej skorupki. No to uwaga, wychod

Wprowadzam seks do hardstyle.

Seks sprzeda wszystko. Ostatnio w oczy rzucił mi się gigantyczny baner, gdzie seksowna kobieta w lateksowym gorsecie, reklamuje kurs językowy. Była zapewne za tym jakaś zmyślna myśl, na mnie się jednak zepsuła. Za dużo gołych bab oglądam. I nazywam to pracą. Jako, że coraz częściej natykam się na zjawisko zwane rozdawnictwem certifikatów instruktorskich w swojej branży, postanowiłam wcale się nie sprzeciwiać, wcale nie apelować o rozsądek, tylko.. sprzedać się . Z hukiem. Wchodzisz na własną odpowiedzialność. I za okazaniem dowodu tożsamości.