Często dostaje maile zawierające sedno "chciałabym, ale się boję..", "nie wiem czy dam radę", "a co jeśli.." - zarówno od kobiet jak i od mężczyzn, pragnących spróbować zawodu instruktora kettlebell. Nie da się szybko, krótko i treściwie: a) zbadać prawdziwego problemu danej osoby, b) merytorycznie jej lęki zniszczyć c) zmotywować i dać pozytywnego kopa w dupę do działania. Co zatem robię? Szczerze? Czasem ślęczę nad odpowiedzią, czasem udaję, że mail nie doszedł. Bo przekonałam się, że niektórym ludziom nie da się pomóc i mój wysiłek to tylko moja strata czasu, a niektórym wystarczy pokazać króliczka i powiedzieć "GOŃ BYDLĘ!". Dla wielu droga do bycia zarabiającym (tak! nie bójmy się tak brzydkich słów powiedzieć) instruktorem, jest..nieostra, co najmniej. Zmusiło mnie jednak sumienie do popełnienia tej notki, w której chciałabym jak najdokładniej przeanalizować najczęstsze Wasze "ale" (aaaale nie wszystkie) . Więc czyta...
Centrum Treningu Domowego