Ogólnie, przez to iż moja rodzicielka zawsze powtarzała iż można jeść wszystko, tylko w małych ilościach - byłam spasionym dzieckiem. Literalnie jadłam wszystko. W małych ilościach konkretnej rzeczy , ale niekoniecznie w małych ilościach ogólnie. Czemu? Bo ciągle byłam głodna. Teraz nie mam problemu z wałkami tłuszczu odciskającymi się w odzieży, a najszczęśliwsza jestem zaś wtedy, gdy obeżrę się jedną rzeczą po koniuszki uszu. Amen. Morał z przypowieści taki: nie pierdol mi człowiecze o umiarze . Nie znam dwóch osób z takim samym spojrzeniem na konkretną wielkość "tyle to jest mało", więc skąd brać mamy miarę? Z pamięci wyliczę kilka osób, które "nic nie je a tyje", przy czym "nic" obejmuje posiłki mniejsze od zaciśniętej pięści. Gryza tego, kęs tamtego, parę sztuk tu, kilka gram tam. A powiedz takim o aktywnym poście! "Jak to NIC? Nic? Naprawdę nic? Ale przecież.." Cały sekret Intermitten Fasting tkwi właśnie w tym, by organizm przeszedł od ...
Centrum Treningu Domowego