Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą tureckie wstawanie

Mniej znaczy więcej. Mniejwięcej.

Zaczynam się zakochiwać w jeszcze prostszej prostocie treningu. Obawiam się, że niedługo wejdę w ten stan Zen, że zacznę rozpatrywać myślenie o treningu jako trening. A nie, wróć, tak robią jamochłony. Ale do rzeczy, o co z tym absolutnym uproszczeniem chodzi? Może będzie to strasznie niewygodne stwierdzenie dla wielu osób mnie czytających, ale po czym poznać początkującego zapaleńca? ROBI WSZYSTKO NA RAZ. I ABSOLUTNIE nie mam tu na myśli symetrycznej pracy ciała i harmonijnym rozwoju całej sylwetki. Chce wszystkiego - schudnąć, zrobić masę , siłę nóg, silnego press'a, szpagat i mostek, nie wspominając o kondycji Nie_Do_Zajechania. Najlepiej - w dwa tygodnie. Tink! O ile zawodowi sportowcy trochę zazdroszczą początkującym szybkich efektów, które przez pierwsze pół roku (uogólniając) lecą jak pojebane pardon my french  , o tyle zdają sobie sprawę, że w kolejce zawsze czeka kryzys - gdy już osiągniemy pewien pułap, progres nie jest tak bardzo spektakularnie widoczny . I ro...