Przejdź do głównej zawartości

Problem z facetami jest jeden.

Są facetami. Jednocześnie zaś, potrafią z tego zrobić swoją największą zaletę.


Wiesz jak to jest, gdy dopiero zaczynacie krążyć dookoła siebie. Pierwsze zaczepki, jakiś czarujący uśmiech. Nagle chcesz wiedzieć o nim wszystko, a on tak jakby zdaje się chcieć.. zgłębić ciebie. Wszystko zaczyna się kręcić wokół seksu.

Nagle Twoja figury wymaga błyskawicznej korekty, szafa odświeżenia, włosy fryzjera. I jeszcze raz mi jakiś facet próbuje wmówić, że to oni ponoszą koszty – bitch, please.

Radosnym motylkom nie ma końca. Jeżeli zdołałaś zachować zdolność to przeprowadzania wyrachowanego wywiadu środowiskowego (nie, nie wszystkie kobiety tak umieją – niektóre naprawdę NIE UDAJĄ i są jako te łanie płochliwe) (nie, nie te bezczelne sarny przy drodze, przecież piszę ŁANIE PŁOCHLIWE), to korzystasz z dostępnych źródeł na poziomie wywiadu brytyjskiego. Pod koniec research’u znasz go lepiej niż jego własna matka. Co zresztą też uważam za niesprawiedliwe, bo jemu wystarczy spojrzeć na Twoją matkę, by wiedzieć na czym stoi, ewentualnie leży.

Anyway. Problem jak go poderwać jest epickich rozmiarów, rozpisany na wiele tomów babskich magazynów. Jednak wyjścia z sytuacji „PO”, gdy Twoje usidlone spełnienie marzeń wcale już na seks nie nalega, babskie magazyny zdają się nie dostrzegać. Albo wręcz plotą bzdury o „umaluj się i załóż szpilki do sypialni, to na pewno..”

Tak tak, „na pewno” to facet zacznie się w popłochu zastanawiać, o co Ci chodzi. Można by tłumaczyć czemu tak jest – krócej będzie jednak trwało przyjęcie do świadomości, że pierwsze 40 lat dzieciństwa jest dla nich trudne.

Kiedyś żyłam zgodnie z regułą przekazywaną przez babskie pokolenia, iż facet odczuwa tylko dwa stany emocjonalne: głód i pociąg seksualny. Dlatego też zawsze gdy nie widziałam ciasnych spodni, robiłam facetowi kanapkę.

Niestety, przyznaję, żyłam w błędzie.

Faceci są bardziej skomplikowani, gdy dłużej z nimi pożyć. I to, głównie, w niezrozumiały dla nas sposób.

Kiedy wysyłasz jemu swoje „prawie porno” (by zgodnie z poradami z Cosmopolitana „odświeżyć” swój związek), a on Ci odpisuje w stylu „hahaha, fajne!”, to postaraj się zachować zimną krew. Gdyż on nie wie co czyni. Podobnie jest, gdy zadajesz mu szalenie podchwytliwe pytanie „czy wyglądam w tym grubo?”

Zanim więc zaczniesz katować się dietami i sport uprawiać tylko w celu zrzucenia sadła, pochyl się nad myślą, że może w Twoim związku wszystko gra. Że skoro poznał już Twój charakter – i NADAL z Tobą jest, to może naprawdę akceptuje to jak wyglądasz. Niekoniecznie nie chce bzykać Cię dwa razy dziennie, bo jesteś, lub myślisz że jesteś, gruba.

Sorry gregory, jak mówią francuzi, ale skoro dałaś się zdobyć, to JESTEŚ zdobyta. Czemu on niby ma zdobywać coś co już zdobył?
Zacznij ćwiczyć dla siebie, nie dla niego. Obojętne czy dopiero randkujecie, czy dzieci kładziecie spać.

Niespodzianka! Wersja PowerWorkout Uncut – moja wspaniała operatorka kamery zrobiła świetne ujęcie całości, teraz więc możesz przejść całą serię (4,5 minuty) ze mną.



Twoja „trucizna” ze mną
Czas: 10 – 15 min

Ćwiczenia:
1. Swing x2
2. Skacząca deseczka x2
3. Surfer x2
4. Pięta palce pięta

Twoja rozpiska:
20 sekund ćwiczeń, 7 sekund odpoczynku – ŁATWIZNA!!!

Zielona - dwa razy seria. Swing możesz robić z czymś lekkim, w drugim ćwiczeniu możesz podpierać się na rękach (zamiast na łokciach), a nogi możesz rozstawiać zamiast skakać.

Pomarańczowa – dwa lub trzy razy seria, do swingów weź już coś cięższego. Musisz skakać.

Czerwona – trzy, cztery serie. Kettlebell 16kg.

Enjoy!

Komentarze

  1. Ale kiedy już on ma problem z tym, by raz na dwa miesiące wybzykać swoją kobietę, która wygląda naprawdę dobrze, to jest już kurwa albo impotencja, albo popularne wśród pewnego kurewskiego rodzaju facetów skrzywienie kręgosłupa moralnego: dupa na boku.

    Tak od siebie dodaję. Poparte doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak to chore, gdy dziewczyny ćwiczą po to by zdobywać chłopaków... gdy ćwiczy sie dla siebie est wiecej satysfakcji:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Największe błędy. O tym jak zostałam chujem-instruktorem.

Może trochę będę świnia, ale z drugiej strony mój wewnętrzny kettlo-nazizm mocno się wzdryga, gdy widzę co się dzieje w grupach podobno zaawansowanych. I tak, świnia, bo mówię na przykładzie własnego klubu. Zatem jadę po kolegach instruktorach, tym sposobem awansując już oficjalnie do miana Chamidła Roku 2019. Zdobycie uprawnień StrongFirst nie wymaga przynależności do Mafii Kettlowej ani tym bardziej Żelaznej Milicji. Możesz być technicznie kompetentny, możesz mieć poukładane w głowie i znać progresje jak kształt swej poduszki, a i tak jest ryzyko, że wpadniesz w pułapkę "byle jak, byle już z dupy było". Dlaczego? Dorośli ludzie często mają problem z uczeniem się. Chcą szybko już umieć i być "dobrym w". Nie chcą się męczyć "przedszkolem". Przecież są dojrzali i inteligentni. Deklarują przy tym, że rozumieją iż proces przyswajania nowych motorycznych umiejętności może wymagać czasu, pokory i dystansu do siebie. Taa.  Koledzy i koleżanki po fach...

Czy baby od kettli puchną wszerz?

Kettle w kraju rozwinęły się niczym strajki na wiosnę, ale... gdy przychodzi do mojego pisania na blogu, siadam i warczę tylko na monitor. Dalej BABY BOJĄ SIĘ CIĘŻARÓW i mają o tym ciulowe pojęcie. Widzę pewien wpływ tekstów reklamowych i tworzenia scenariuszy do video pogadankowych  (moją płodność widać na kanale YT:  Ange z kawą na rurze  szczególnie na playliście z Kawą) (jeżeli odpalicie te odcinki i mentalnie zamienicie słowo pole dance na kettlebell, macie pierdylion dobrego materiału!) (PIERDYLION!) na cele poprawy sytuacji świadomości kettlowej w Polsce. Naprawdę widzę, choć jestem małym kanałem informacyjnym bez poważniejszej liczby fanów... (tak, idź to zmień swoją subskybcją!) Poprzez falę mody na kettle, trening siłowy zmieszał się z fitnessem - produkując bardzo popularny system treningu crossfitowego, czyli mocny wpierdol i zahasanie. Tym sposobem powstał twór, który owszem, wzmacnia, pomaga spalić kalorie, a jednocześnie... znacząco zwiększa masę...

Kobiety nie biegają za mężczyznami

tak jak pułapki nie biegają za myszami. (dwa głębokie wdechy) Cześć, nazywam się Angela i NIE BIEGAM . Nie stosuję endomodo, nie noszę bransoletek nike'a, nie wiem jak wygląda adidas miCoach. Używam telefonu, od którego jestem bardziej smart i niestety nawet jakbym chciała, to ZOMBIE mi nie działają. Prawdę mówiąc może dwa razy w życiu biegłam do autobusu. Bieganie zawsze traktowałam trochę jak fizyczne upokorzenie, preferując poruszanie się dostojnym ślizgiem gejszy, ewentualnie krabim podskokiem via Zoidberg. Rozumiem ideę "do biegania trzeba się przekonać biegając" , jednak jej atrakcyjność plasuję w okolicach kotletów sojowych. Jeśli podzielasz - ta notka jest dla Ciebie. Przeczytałam kilka mądrych artykułów na temat "biegając bez diety NIE SCHUDNIESZ" . Pogadałam ze znajomymi, którzy karierę biegania zakończyli na różnych kontuzjach kostek i kolan . Wysłuchałam zalet, doceniam element "oczyszczenia głowy z myśli", dostrzegam ironię przekonania v...